Ewa Kwiecińska-Kotwasińska, Teatr Lalek Arlekin w Łodzi – podcast festiwalowy

13.11.2025, godz. 13:11


Audiodeskrypcja i tłumaczenie na polski język migowy. Taką dostępnością opowiedział się w tym roku widzom Festiwalu Kultury bez Barier łódzki Teatr Arlekin. W repertuarze festiwalu znalazło się przedstawienie „Hela Foka. Historie na fali”. To bardzo aktualna sztuka, o ekologii i przyjaźni – podkreśla Ewa Kwiecińska z teatru Arlekin.

Wysłuchaj podcastu na YouTubie, lub przeczytaj transkrypcję poniżej!

EWA: Nazywam się Ewka Kwiecińska-Kotwasińska i przyjechałam z łódzkiego Teatru Lalek Arlekin. 

ROBERT: W tym roku Teatr Arlekin dołącza do Festiwalu Kultury bez Barier. Co macie u siebie w repertuarze? Na co zapraszacie? 

EWA: W tym roku zapraszamy na fantastyczny spektakl „Hela Foka. Historie na fali”. To jest prapremiera Renaty Kijowskiej. Cudowna opowieść dla dzieci i dorosłych o ekologii. O tym, że powinniśmy dbać o siebie, swoje środowisko, o nasz Bałtyk. O tym, że we wspólnocie jest siła. Że wszyscy możemy zmieniać świat na lepsze, jeżeli tylko chcemy. 

ROBERT: Temat spektaklu znakomity. A jak z dostępnością? Dla kogo to będzie? Spektakl jest dla wszystkich. Ale w szczególności zapraszamy, ponieważ to pierwszy raz będzie taki, że mamy taką kumulację spektaklu… Jeżeli chodzi o architektoniczną dostępność, to jesteśmy dostępni. Tutaj już nie mamy sobie nic do zarzucenia. Natomiast ten spektakl będzie z audiodeskrypcją oraz będzie tłumaczony na polski język migowy. 

ROBERT: Czemu takie decyzje? Czemu ci widzowie? Dla tych widzów najłatwiej wam pracować? 

EWA: Czemu ci widzowie? Bo ci widzowie – myślę, że najtrudniej, tak naprawdę. Myślę, że najtrudniej. Bo najtrudniej jest dotrzeć do tych osób i przekonać je do tego, żeby do tego teatru przyszły, żeby wiedziały, że u nas ta stała oferta jest. No bo planujemy, że od tego sezonu, jak już jesteśmy teraz premierowo z festiwalem, wyruszymy w tę podróż. Już jesteśmy przeszkoleni na wszystkie możliwe sposoby i tak naprawdę jesteśmy, wydaje mi się, samowystarczalni trochę. Poza tłumaczami języka migowego, to wydaje mi się, że jesteśmy gotowi na to, żeby to robić profesjonalnie i z serduchem i żeby się po prostu tego nie bać. Tak że zapraszamy serdecznie i liczymy na to, że przyjdziecie do nas. 

ROBERT: Ewa, przygotowywaliście się dosyć długo. Tutaj już wspomniałaś o tym między wierszami, że dużo było tych szkoleń. Mnóstwo osób z waszego teatru zostało przeszkolonych. Warto było? 

EWA: Warto było, bo zmiana jest kolosalna. Zmiana jest przede wszystkim w myśleniu ludzi. To znaczy teraz już myślimy o tym, tworząc ofertę i przygotowując się na przyjście widzów, wszystkich widzów, że możemy spotkać się z różnymi osobami. Szkolimy też te osoby, które są na pierwszym froncie, czyli z działu organizacji widowni, które tak naprawdę w drzwiach spotykają osoby z różnymi niepełnosprawnościami, żeby po prostu były na to gotowe i wiedziały, jak pomóc. Jeżeli taka pomoc oczywiście będzie potrzebna, bo dla nas jest ważne to, żeby to była oferta jak najbardziej naturalna i przyjście do teatru nie musiało być specjalnie zapowiedziane, tylko mogło być po prostu przyjściem do teatru i skorzystaniem z niego. A my możemy wcale nie wiedzieć nawet, czy ktoś potrzebował tego tłumaczenia, audiodeskrypcji, czy potrzebował naszej pomocy.

ROBERT: Samowystarczalność, jeszcze to słowo, wrócę do niego, wywołałaś je. To duży luksus, prawdę mówiąc, być samowystarczalnym w dostępności.

EWA: Tak, ten luksus… Znaczy, mówimy teraz o samowystarczalności pracowników i teatru. Tak, ja mogę powiedzieć, że jest to trochę w jakiejś części oczywiście moja zasługa, ponieważ ja napisałam taki cudowny projekt z KPO, który pozwolił na przeszkolenie naprawdę dużej grupy ludzi, prawie wszystkich pracowników, i z dostępności architektonicznej, i z dostępności dla osób z autyzmem, z wszelkimi niepełnosprawnościami. Ale też z obsługi technicznej sprzętu, bo my ten sprzęt mieliśmy. Pozyskaliśmy mnóstwo środków, duże rzeczy przygotowaliśmy, przygotowaliśmy przestrzeń, ale trzeba było to wszystko spiąć: jak to włączyć, co z tym zrobić? Też chcieliśmy, żebyśmy mogli robić sami napisy, żebyśmy mogli sami tworzyć audiodeskrypcje, żebyśmy się tego nie bali, bo to jest chyba najgorsze. To jest coś takiego, co z kolei we mnie osobiście – jakoś tak poczułam takie wielkie serce i taki wielki jakiś, trochę bluesa po prostu poczułam do tej audiodeskrypcji. Też nie ukrywam, że dzięki tobie trochę, ponieważ akurat z audiodeskrypcji szkoliłeś nas ty. Ważne było dla mnie to, żeby się nie bać tego, co robimy. Że nawet najgorsza audiodeskrypcja jest lepsza, bo jest po prostu. Nam się tak wydaje. Więc to było dla mnie takim przełomem, że można to robić, a wydaje nam się, że będziemy to robić dobrze. Mam takie poczucie, że musimy w to wierzyć.

ROBERT: Na sto procent będzie znakomicie. Powiedz mi jeszcze w takim razie, kiedy przyjdziemy do Teatru Arlekin na twoją audiodeskrypcję? 

EWA: [śmiech] Nie wiem, może już w grudniu na kolejną premierę, jeżeli się odważę. Natomiast myślę, że to już niebawem.

ROBERT: Trzymamy kciuki, Ewa, dziękuję bardzo. 

EWA: Dziękuję serdecznie i zapraszam wszystkich na festiwal. Wspaniale się tutaj czuję i cieszę się, że do was dołączyliśmy w tym roku. I nie wiem w ogóle, jak to się stało, że tak późno, ale myślę, że to wynika z jakiegoś takiego właśnie naszego poczucia, że ciągle było za mało tego, co mieliśmy. A trzeba było się tym chyba chwalić już dużo wcześniej, bo wiele rzeczy już zrobiliśmy na przestrzeni, myślę, dziesięciu lat. Bo od 2014 roku, kiedy teatr został wyremontowany, no to już te bariery architektoniczne rzeczywiście zostały u nas w dużej mierze pokonane. No a teraz czas na słowo, obraz, dźwięk. Tak, żeby każdy mógł z tego teatru korzystać na równych prawach i poczuć tę magię teatru, którą my, osoby pełnosprawne jesteśmy w stanie doświadczać na co dzień. 

ROBERT: Nic już nie będę dodawał. Dziękuję ślicznie. 

EWA: Dziękuję serdecznie.