Dwa miejsca, Lublin i Warszawa i dwa warsztaty, psychologiczny i cyrkowy. To festiwalowa oferta Ośmiornicy Kreatywności. Dominika Knap z Ośmiornicy nie ma wątpliwości, że cyrk to oferta dla naprawdę każdego.
Wysłuchaj podcastu na YouTubie, lub przeczytaj transkrypcję poniżej!
DOMINIKA KNAP: Nazywam się Dominika Knap i jestem z Fundacji Ośmiornice Kreatywności.
ROBERT WIĘCKOWSKI: Ośmiornice Kreatywności w Festiwalu Kultury bez Barier. Co proponujecie?
DOMINIKA: W ramach festiwalu razem z Fundacją Art System organizujemy warsztaty psychologiczne w Lublinie. Są to warsztaty prowadzone w polskim języku migowym przez Magdalenę Bielak, która przyjeżdża z Warszawy specjalnie do Lublina na tę okazję.
Ale też ja zostałam zaproszona przez was, żeby przyjechać do Warszawy za to. I w ostatni dzień festiwalu będę prowadzić warsztaty ruchowo-cyrkowe dla rodzin.
ROBERT: Co się będzie działo na tych warsztatach cyrkowych? Co będziesz pokazywała? Do czego będziesz zapraszała wszystkich ludzi?
DOMINIKA: Na pewno będzie działo się dużo, dużo. To, co jest najważniejsze, to taka zabawa bliskościowa. Bo to są warsztaty rodzinne, więc będą dzieci z opiekunami, z rodzicami. Będę zapraszać do wspólnej aktywności, do różnych ćwiczeń, zabaw, które później też można wykorzystać w domu. Ale temu wszystkiemu będą towarzyszyć rekwizyty cyrkowe, które też są mocno kolorowe, przyjazne sensorycznie, dodają dużo wrażeń. I świetnie działają na koordynację, na taki wszechstronny rozwój, więc one będą też w roli głównej. Ale myślę, że ta zabawa jest tutaj priorytetem, że to ma być dobrze spędzony czas.
ROBERT: Czy trzeba być akrobatą, akrobatką, żeby dołączyć do grupy warsztatowej?
DOMINIKA: Jak najbardziej warsztat jest dostępny dla wszystkich. I to jest też moim zdaniem bardzo piękne i ważne w cyrku, że ta sztuka może być dla każdego, niezależnie od sprawności, od naszych upodobań. Bo rekwizytów i dyscyplin cyrkowych jest bardzo dużo, więc każdy może znaleźć coś dla siebie. Jeżeli akrobatyka na przykład nie jest dla nas, to może żonglerka. Jeżeli nie żonglowanie, to jakiś inny rekwizyt nas zainteresuje. Więc tych możliwości jest bardzo, bardzo dużo.
ROBERT: Te warsztaty będą dostępne dla dzieci, które nie widzą? Albo jeżeli rodzice nie widzą albo nie słyszą? Jak to jest z dostępnością?
DOMINIKA: Tutaj akurat jesteśmy otwarci na różne potrzeby. Wiem, że już zgłosiły się osoby z niepełnosprawnością słuchu, więc na pewno będą dostępni tłumacze polskiego języka migowego. Ja sama jestem osobą migającą, więc także będę językowo oczywiście wspierać takie osoby. Ale osoby z niepełnosprawnością ruchu też znajdą coś dla siebie. Ja jestem otwarta na potrzeby, bo też w swojej takiej codziennej praktyce spotykam się z bardzo różnymi grupami, bo działam – zarówno z osobami z niepełnosprawnościami, jak i z osobami starszymi. I w cyrku, tak jak wspominałam, jest tak dużo rekwizytów, że możemy to także dostosować do potrzeby grupy. Więc wiadomo, że ten warsztat za każdym razem będzie wyglądał inaczej, ale będę starała się, żeby każdy coś znalazł dla siebie.
ROBERT: To jedziemy z mojego miasta, w którym będziesz ty, do twojego miasta, w którym będzie Magda. Co tam przygotowaliście?
DOMINIKA: Tak jak wspominałam, w Lublinie w ramach festiwalu organizujemy warsztaty psychologiczne. I jest to temat, który był zgłoszony przez osoby Głuche, przez społeczność lubelską, że jest to temat, który chcieliby, żeby został poruszony. Więc Magda będzie mówić zarówno o takich rzeczach związanych z akceptacją siebie, stawianiem granic, kwestiami komunikacji. Bo ten temat ogólnie psychologii jest bardzo szerokim tematem, więc to będzie krótkie spotkanie – myślę, że może to być trochę taki przedsmak, bo jeżeli będzie niedosyt, to jak najbardziej przy kolejnych projektach czy przy kolejnej edycji festiwalu zakładamy kontynuację i rozwój tego działania. A co ciekawe, Magda chodziła do szkoły w Lublinie, więc dla niej to będzie taki powrót trochę do przeszłości.
ROBERT: Superancko. A jeżeli ktoś słyszy, ale chciałby wziąć udział w tych warsztatach, to? DOMINIKA: To akurat tym razem nie będzie takiej możliwości. Ten warsztat jest skierowany dla osób migających, więc także jeżeli są osoby słyszące, które migają nawet na takim poziomie, że jeszcze się kształcą w tym zakresie, to jak najbardziej zachęcam do udziału. Bo uważam, że to też jest świetna okazja, żeby poznać osoby Głuche, poznać trochę specjalistycznego słownictwa i oswajać się po prostu z tym językiem. Ale jeżeli będą osoby słyszące zainteresowane takim tematem, to jak najbardziej warto się do nas zgłosić i na przyszłość będziemy myśleli o takiej opcji.
Tutaj naszym celem przy tych warsztatach, ale także przy innych, które organizujemy w ramach takiego większego projektu Art.miga jest właśnie to, żeby zapraszać Głuchych ekspertów, ekspertki do Lublina i żeby to oni dzielili się swoją wiedzą, swoimi umiejętnościami i wiedzą ekspercką, a żeby to nie zawsze były wydarzenia, które są prowadzone przez osoby słyszące i tłumaczone na polski język migowy. Więc tutaj trochę inne założenie było od samego początku.
ROBERT: Od kiedy migasz?
DOMINIKA:Trudno mi trochę odpowiedzieć, bo różnie to z tym miganiem bywało, ale myślę, że takie pierwsze swoje kroki stawiałam 8 lat temu, gdzie właśnie prowadziłam zajęcia cyrkowe dla osób głuchych. To była moja pierwsza styczność z tym językiem, właśnie w szkole dla głuchych i słabosłyszących w Lublinie, gdzie towarzyszyła mi tłumaczka i dzieci mnie uczyły jakichś pojedynczych znaków, więc to w zasadzie był dla mnie początek. Więc też ten cyrk i miganie dla mnie jest takim nieodłącznym elementem, bo gdyby nie jedno, to by nie było tego drugiego.
ROBERT: A jak to jest z Ośmiornicą? Dostępność jest dla was już oczywistością? Macie to w takim swoim DNA, swoich codziennych wydarzeń?
DOMINIKA: Dla mnie i dla zespołu było to bardzo ważne, bo to, co myślę, że jest istotne, ale czasem też dla mnie trudne jako prezeski fundacji, że nasz zespół jest neuroróżnorodny. I to na pewno jest coś, co jest dla nas odczuwalne w takiej codziennej pracy, ale też w wydarzeniach, które tworzymy, że właśnie sami prowadzący też należą do tej grupy. Większość wydarzeń mamy także w przestrzeniach dostępnych architektonicznie, bo współpracujemy z filiami Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lublinie, więc to są już przestrzenie przyjazne. Stąd też ta współpraca i chęć kontynuacji jej. Oraz jest możliwość skorzystania z tłumaczenia na polski język migowy. Także część osób z naszego zespołu miga, chociażby na takim poziomie podstawowym, więc uważam, że to jest duża wartość, ale na pewno też temat rozwojowy.
Myślę, że to, co niestety jest dla nas blokujące, to jest kwestia funduszy. Myślę, że to w wielu organizacjach i instytucjach się pojawia. Ale właśnie te działania cyrkowe, szczególnie warsztatowe, także kierujemy właśnie do osób z niepełnosprawnościami, do osób z grup senioralnych. Ale tutaj po prostu mamy konkretne projekty, które chcemy kierować do takich grup, bo naszym hasłem jest to, że cyrk wzmacnia. I on ma wzmacniać wszystkich, niezależnie od wieku, niezależnie od sprawności, niezależnie od języka, którym się porozumiewa na co dzień.
ROBERT: To odejdźmy już na sam koniec od dostępności. Pytanie z twojej przestrzeni. Za co można lubić cyrk? Za co lubisz cyrk?
DOMINIKA: Ja właśnie lubię za tę dostępność, ale taką szeroko rozumianą, bo cyrk można robić wszędzie w zasadzie. Ja mogę czekać na autobus i żonglować na przystanku, jeżeli mam piłeczki ze sobą w plecaku. Może być to zarówno trening w parku, jak i na jakiejś sali warsztatowej. Ale też to, że właśnie tych rekwizytów jest tak dużo i są one tak różne, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Że jeżeli ta rzecz mi nie odpowiada albo już się wszystkiego w niej nauczyłam i już nie potrzebuję tam więcej wyzwań, to szukam czegoś innego. Też pod kątem finansowym to nie jest drogie hobby. Oczywiście są rekwizyty różne wymyślne, które są większą inwestycją, ale jeżeli chodzi o to, że chcemy zacząć, to nie potrzebujemy specjalistycznego sprzętu, a możemy nawet żonglować jabłkami albo ze skarpetek zrobić sobie kuleczkę i to też już jest dobry początek.
ROBERT: Iloma piłeczkami żonglujesz?
DOMINIKA: Czterema, więc nie jest to może dużo, ale na swoją obronę powiem, że to nie jest moja główna dyscyplina. Ja bardzo lubię żonglerkę wieloosobową, więc też coś, na czym można świetnie budować relacje i ćwiczyć komunikację. I tam już, jak jesteśmy na przykład w dwie osoby, to możemy żonglować siedmioma maczugami, czyli takimi rekwizytami, które przypominają trochę kręgle, ale one właśnie profesjonalnie nazywają się maczugi czy cluby. Ale tak jak mówię, tu tych rekwizytów jest tak dużo, że ja robię to już 12 lat, prawie 13, a ja dalej mam poczucie, że ja mnóstwo rzeczy nawet nie spróbowałam, że tam jest dalej bardzo dużo do odkrycia.
ROBERT: Dominiko, dziękuję i trzymam kciuki za wydarzenie.
DOMINIKA: Dziękuję i zapraszam w niedzielę.