Promocja i informacja – od tego zaczyna się działanie na rzecz dostępności. Chcemy, aby nasze komunikaty docierały do naprawdę wszystkich i aby dla każdego były łatwe do zrozumienia – podkreśla Maciek Pajączkowski z Działu Marketingu i Promocji Mazowieckiego Instytutu Kultury. Pracownicy działu nie tylko opowiadali o dostępnej promocji, prowadzili także pierwszego dnia Festiwalu Kultury bez Barier warsztaty na ten temat.
Wysłuchaj podcastu na YouTubie, lub przeczytaj transkrypcję poniżej!
MACIEJ PAJĄCZKOWSKI: Maciej Pajączkowski, dział marketingu i promocji, Mazowiecki Instytut Kultury.
ROBERT WIĘCKOWSKI: Pierwszy dzień Festiwalu Kultury Bez Barier. Opowiadacie o tym, jak robić dostępną promocję. Wiecie już wszystko?
MACIEJ: Nie, nie wiemy wszystkiego. Cały czas uczymy się robić dobrą promocję. Cały czas staramy się poznawać, zagłębiać się w temat. I cały czas zastanawiamy się, jak dotrzeć z naszym komunikatem do naszych odbiorców, bo to nie tylko są osoby z niepełnosprawnością, ale to także są osoby, które nie wiedzą o wydarzeniach albo nie są w naszej, nazwijmy to, kuli, bańce. Więc stąd ta dostępność, że staramy się, żeby ten komunikat też był na przykład prosty.
ROBERT: Nie wiecie wszystkiego, ale co wiecie już na pewno?
MACIEJ: O dostępności – że chcemy, żeby nasz komunikat, żeby to, co sprzedajemy, to, co mówimy ludziom, żeby to było dostępne. Aha, słowo klucz. Żeby było albo łatwe do zrozumienia, albo żeby było dostępne dla wszystkich osób. Czasem nawet przyjemne w odbiorze. Miłe, zabawne, konkretne. To tak ogólnie.
ROBERT: Dużo wam czasu zajmuje ta dostępność?
MACIEJ: No i teraz uwaga, najlepsza odpowiedź – to zależy. Nie, a tak na serio, wszystko zależy od projektu. Wszystko zależy od projektu, wszystko zależy od tego, jakie mamy możliwości, uwaga, dostępności, dla naszej dostępności. Nie, to już chyba weszło w taki styl pracy i działań promocyjno-marketingowych, że ta dostępność już nie jest dodatkiem, tylko że to jest pełnoprawny element promocji wydarzenia, promocji zjawiska, miejsca czy wydarzenia.
ROBERT: Pracujecie na co dzień razem z Olą – chyba, że ktoś jest jeszcze u was w dziale. Musicie sobie nawzajem przypominać o tym, że słuchaj, ten plakat to trzeba opatrzyć tekstem alternatywnym, a tutaj do tego nagrania to trzeba transkrypcję i tak dalej, czy to są już oczywistości, które są w waszym DNA, w waszym krwiobiegu?
MACIEJ: Albo to jest tak, że Tomek zwraca nam uwagę, że plakaty są niedostępne. Znaczy, na przykład plakaty są niedostępne, albo sami się już korygujemy i…
ROBERT: Przepraszam, przypis dla tych, którzy nie znają. Tomek Grabowski, wasz niesłyszący grafik.
MACIEJ: Tak, Tomek Grabowski, nasz super grafik. Albo Tomek nam zwraca uwagę, że coś jest nieczytelne w plakatach. Ale z drugiej strony nie – Tomek nam nie zwraca uwagi, że coś jest nieczytelne, bo Tomek robi te plakaty, więc one są czytelne. Ale na przykład Tomek może nam zwracać uwagę, jeżeli komunikat jest zbyt zawiły, albo jest jakoś dziwnie udziwniony i trudno go zawrzeć na plakacie. No tak, ale właściwie cały nasz zespół uwrażliwia siebie wzajemnie, jak trafić tym komunikatem, żeby nie był skomplikowany, żeby był dostępny, żeby wszystkie piktogramy były widoczne, żeby to było czytelne. Więc chyba właściwie sami się już uwrażliwiamy na to i oczywiście się poprawiamy w międzyczasie.
ROBERT: Dużo wiedziałeś o dostępności, zanim dotarłeś do Mazowieckiego Instytutu Kultury?
MACIEJ: Będę okropny teraz, co powiem, ale z drugiej strony może nie, że właściwie – nie. Uwaga, kolejny przypis. Magda Ptak, koordynatorka dostępności, nas bardzo uwrażliwiła na to i uświadomiła, jak bardzo te wszystkie rzeczy muszą się pojawić. Bo chcemy być instytucją, która dotrze do wszystkich i poinformuje wszystkich o naszych wydarzeniach. I że osoba z potrzebą większego tekstu czy osoba z potrzebą bardziej kontrastowej grafiki, czy audiodeskrypcji, czy tłumaczenia na język migowy jest równie ważnym odbiorcą naszych działań. I to w nas zostało zaszczepione i właściwie, mówię, to już jest w naszym krwiobiegu.
ROBERT: To zostało w was zaszczepione jako obowiązek firmowy czy zostaliście do tego przekonani?
MACIEJ: Kurczę, to nie jest jako obowiązek w sumie. To jest jako coś takiego, że nie da rady robić promocji bez otwarcia się na tę dostępność, która nie jest dodatkowym elementem, tylko jest w standardzie, tak mogę powiedzieć. Więc czy to jest obowiązek? No nie, to jest standard.
ROBERT: Pamiętasz wasze największe wyzwania dostępnościowe, że spędziliście nad tym z Olą sporo czasu, zanim rozgryźliście, jak to zrobić dostępne?
MACIEJ: Powiem, że zastanawiamy się cały czas nad tym, jak zrobić nasz folder repertuarowy dostępnym. W ramach warsztatów, które były w ramach Festiwalu Kultury bez Barier, pokazaliśmy nasz folder repertuarowy wszystkim i powiedzieliśmy: ej, skrytykujcie go. I rzeczywiście wylało się trochę na nasz folder, no ale właśnie to dzięki temu wiemy, co jest w nim nie tak, niezależnie też go sobie krytykujemy wzajemnie. Bo kiedy na warsztatach obcy ludzie, warsztatowicze go krytykowali, to dwa pokoje dalej my – o czym nie wiedziałem z Olą – nasz dział też go krytykował i zastanawiał się, jak, gdzie go tutaj poprawić. Więc jak przyszliśmy z tą odpowiedzią, że „ej, w folderze jest to i to do poprawy”, to oni powiedzieli: „No właśnie o tym samym myśleliśmy teraz”. A my: „Jak to teraz?”. „No teraz rozmawialiśmy o tym właśnie”. Więc wyzwaniem jest dla nas dostępność naszego folderu, wyzwaniem – pamiętam, że kiedyś było dla nas zrobienie audiodeskrypcji, takiej ludzkiej, czytelnej.
Na przykład moim wyzwaniem jest, jak muszę napisać opis do zdjęć i grafik na Linkedinie. Że z jednej strony muszę, wiadomo, od ogółu do szczegółu albo jakoś inaczej, ale mam takie: no dobrze, ale ten czytnik mowy będzie to czytał w dość specyficzny sposób, nie ma tam znaków przystankowych. Więc ten komunikat mój musi być tak skonstruowany, żeby z zamkniętymi oczami, żebym go zrozumiał ja, co jest po lewej, po prawej, na górze, co jest istotne na tym obrazku, a co nie jest istotne. Więc tak, to jest wyzwanie.
ROBERT: Kiedy przygotowujecie następne rzeczy, pracujecie w zgodzie z tym całym projektowaniem uniwersalnym, od razu jest planowana dostępność i budżet na dostępność? No bo to w promocji też kosztuje, prawda?
MACIEJ: Tak, tak jak najbardziej, robiąc konferencję, którą robimy w listopadzie, od razu w tabeli z wydatkami pojawił się zapis o tłumaczeniu na polski język migowy przez dwie nasze kochane tłumaczki. I to jest wydatek, który od razu się pojawi i jest od razu uwzględniony. Projektując wydarzenie, tak od razu uznaliśmy, że warsztat o dostępności jest konkretnym, jednym z warsztatów. Projektując z kolei grafiki przez Tomka, one też nie są skomplikowane na zasadzie, że nie mają jakoś wymyślnej oprawy wizualnej, są przede wszystkim czytelne. I jeszcze jedna rzecz, o której miałem powiedzieć: robiąc opisy też staraliśmy się, żeby to było czytelne. I ostatnia rzecz, o jakiej miałem powiedzieć odnośnie konferencji, tylko muszę popatrzeć sobie w tył głowy… Od razu, od samego początku uwzględnialiśmy to, że przy zapisach uwzględniamy potencjalne osoby, które mogą się zapisać i będą potrzebowały jakichś narzędzi, o tak.
ROBERT: Maciek, co by wam się najbardziej przydało, jeżeli chodzi o wdrażanie dostępności, o rozwijanie tej dostępności? Brak czego odczuwacie najbardziej?
MACIEJ: Najbardziej odczuwamy brak czasu. Najbardziej odczuwamy brak czasu, bo finanse, wiadomo, jakoś się znajdą.
ROBERT: Dużo czasu zabiera dostępność?
MACIEJ: Dostępność nie, ale ustawienie tej dostępności względem pozostałych wszystkich innych rzeczy – to już tak. Czasami mamy brak tego feedbacku od naszych użytkowników, czy lecimy w dobrym kierunku. Czy konieczne są niektóre podpisy, czy one są czytelne, czy ten tłumacz języka migowego będzie potrzebny na wszystkich wydarzeniach, czy tylko na niektórych. No i dlatego też tutaj w Instytucie od jakiegoś czasu mamy tę dostępność na życzenie, którą można zgłaszać do koordynatora dostępności. I to też rzeczywiście łatwiej się komunikuje, że ta dostępność jest, tylko wystarczy o niej nam powiedzieć.
ROBERT: Co jest twoim ulubionym działaniem dostępnościowym?
MACIEJ: Jak przygotowywaliśmy, pomagaliśmy przy robieniu wystawy w galerii Elektor, to szczerze powiem ci, że najprzyjemniej mi się generowało kody QR do audiodeskrypcji. A tak na serio, kiedy dostałem narzędzie aplikacji, która zamienia tekst pisany na mowę. I to mi sprawiło przyjemność, że cały ten tekst napisany, oczywiście musiałem go przez siebie przekonwertować, zobaczyć i przekonwertować go w taki sposób, żeby ten czytnik zrozumiał, o co mi chodzi. Czyli te wszystkie 1 przeczytał jako pierwszy, 1981 przeczytał jako tysiąc dziewięćset osiemdziesiąty pierwszy na przykład. Więc to mi zrobiło przyjemność, że on czyta to tak jak ja chcę, żeby on to przeczytał. Chcemy, żeby nasz odbiorca miał przyjemność z czytania, z dowiadywania się na tematy, które go interesują.
ROBERT: To bardzo dobra perspektywa. Dzięki, Maćku.
MACIEJ: Dziękuję.